piątek, 1 kwietnia 2011
kotleciki rybne dla ``rybich niejadków``
Co tak naprawdę kryją w sobie kupne paluszki rybne, które często podtykamy naszym pociechom, aby dostarczyć trochę witamin: A, D oraz kwasów omega-3? No cóż, prawda jest taka, że aby nazwać paluszki rybne rybnymi to muszą zawierać powyżej 50% ryby w swoim składzie.
Buszując niedawno w osiedlowym sklepie spędziłam trochę czasu na czytaniu etykiet paluszków rybnych i ku mojemu zdziwieniu znalazłam i takie produkty, które w swoim składzie miały tylko 35% ryby! Resztę składu stanowiły powszechnie stosowane konserwanty, barwniki, spulchniacze, zagęszczacze itd
Generalnie wyznaję zasadę, że jeżeli produkt zawiera ponad 5 składników lub w swoim składzie zawiera substancje, których nazw albo nie rozumiem albo wymówić nie potrafię to takiego produktu po prostu nie kupuję. Szczerze mówiąc z mrożonych produktów nabywam tylko owoce do deserów oraz lody.
Ryby wiadomo, warto jeść. Wspomagają naszą odporność, stosuje się je w profilaktyce antynowotworowej i antyzawałowej, ale te mądre stwierdzenia niekoniecznie muszą przekonać do zjedzenia ryby nasze dziecko!
No cóż, ja mam niestety w domu dwóch męskich, zagorzałych przeciwników ryb.
Mojemu synowi smażona rybka brzydko pachnie i wzdryga się na samą myśl o jej zjedzeniu, muszę być zatem przebiegła i bardzo kreatywna jeżeli chce kawałek ryby przemycić na nasz stół.
Proponuję Wam sprawdzony przepis na domowej roboty rybne kotleciki, którym możemy nadać dowolne, fantazyjne kształty, aby tym samym uatrakcyjnić dzieciom spożycie posiłku.
Przepis zaczerpnęłam z książki Beaty Lipov ``W co się bawić`` Beata jest autorką książek kulinarnych, prowadzi też znany kulinarny blog: http://lawendowydom.blogspot.com
Przepis nie jest pracochłonny, możemy też zrobić większą ilość kotlecików i nadwyżkę zamrozić, będziemy mieć wtedy w zapasie szybki, pożywny obiad.
Składniki:
200 g dorsza bez skóry (ja użyłam makrelę)
cebula
ugotowany ziemniak
5 łyżek bułki tartej
2 łyżki mąki
2 jajka
łyżka oliwy
łyżeczka soku z cytryny
sól, pieprz, przyprawy
Rybę solimy, skrapiamy sokiem z cytryny i gotujemy w małej ilości wody. Odsączamy i miksujemy. Drobno posiekaną cebulę szklimy na oliwie z oliwek, łączymy z rybą, ugotowanym ziemniakiem (wcześniej rozgniecionym widelcem), 1 jajkiem, 3 łyżkami bułki tartej, doprawiamy przyprawami- ja wzbogaciłam przepis siekaną świeżą kolendrą.
Tak otrzymaną masę schładzamy w lodówce, następnie formujemy okrągłe kotleciki lub rozwałkujemy na grubość 1,5cm aby nadać kotlecikom fantazyjne kształty. Polecam stronkę www.tortownia.pl na której można zakupić różnego rodzaju wykrawaczki, które mogą posłużyć do wycięcia kotletów w różnych kształtach.
Na koniec kotleciki obtaczamy w mące, jajku i pozostałej bułce tartej i smażymy na złocisty kolor.
Dzięki gotowanemu ziemniakowi, który jest w kotlecikach całość nabiera bardzo delikatnego ``nierybiego`` smaku.
Smacznego!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

To najlepsze kotlety rybne jakie kiedykolwiek jadłam. Nie jestem fanką ryb więc dodałam trochę więcej ziemniaka, jako rybę użyłam tołpygę (uprzednio upieczoną w piekarniku zamiast gotowania) i muszę przyznać, że smakowało wybornie. Poza tym ciasto na kotlety było tak zwarte, że się nie rozwalało przy smażeniu, co często mi się zdarzało z innymi przepisami. Dziękuję za podzielenie się tą smakowitą recepturą :)
OdpowiedzUsuń